|| WITAMY || O NAS || OFERTA || KONTAKT || facebook
O NAS / RELACJE
|| LEKTORZY || RELACJE ||

|| 2012/13 || 2011/12 || 2010/11 || 2009/10 || 2008/09 || wczesniejsze || Postcard Project ||

Wakacje 2011 z naszą szkołą. Obóz językowy - Plymouth 2011.

Jak wygląda obóz językowy w Plymouth?

Obóz językowy w Plymouth to połączenie wyjazdu wakacyjnego z językowym. Odbywa się on w Mayflower College w Plymouth, z obecnością opiekuna z Mischker BM Szkoły Języka Angielskiego podczas pobytu tam.

Plymouth to spore nadmorskie miasto- jest tu wspaniały morski, a właściwie już oceaniczny klimat, przepiękne krajobrazy i bogata, egzotyczna roślinność, bezpieczne zamknięte dla ruchu centrum z mnóstwem sklepów.

Nocujecie u angielskich rodzin, przeważnie z kolegą lub koleżanką z innego kraju.
Tam macie śniadanie, dostajecie lunch na przerwę w Collegu i po powrocie obiadokolację.

Do Collegu dojeżdżacie autobusem miejskim, macie zapewniony bilet na czas pobytu w Plymouth.

W Collegu od godziny 9.00 go 12.00 są zajęcia językowe w małych międzynarodowych grupach, najczęściej spotkacie w Collegu- Węgrów, Hiszpanów, Rosjan, Niemców, Czechów, Francuzów, Włochów. Atmosfera podczas zajęć bardzo miła i sympatyczna.

Od 12.00 do 13.00 trwa przerwa na lunch, którą można spędzić w różnych miejscach- w szkolnej kafejce, na szkolnym trawniku, w pobliskim parku z palmami, nad morzem, na klifach- bo to tylko minuta spaceru. Naprzeciwko szkoły można też zjeść bardzo dobre fish and chips.

Po lunchu po południa spędzacie w większych grupkach zwiedzając różne ciekawe miejsca.
W tym roku byliśmy na warsztach ceramicznych, zwiedziliśmy Exeter, popłynęliśmy statkiem do Kornwalii do rybackich osad Kingsand i Cowsand, zwiedziliśmy największe w Wielkiej Brytanii oceanarium, byliśmy na kręglach i w kinie.

Po zajęciach popołudniowych, które kończą się zawsze na głównej ulicy w Plymouth- Royal Parade, z której odjeżdżają autobusy, można przez chwilę jeszcze przed powrotem wejść do sklepów tuż obok, żeby wrócić na godzinę 18.00-19.00 na obiadokolację.

Czwartkowe wieczory spędzacie bawiąc się z wszystkimi uczniami Collegu na singstar i snooker i na dyskotece w klubie.

Soboty to całodniowe wycieczki wyjazdowe.
W tym roku byliśmy w przepięknych kurortach w Salcombe - słynącym z lodów i na plaży Bigbury Beach i wyspie Burgh- mieliśmy szczęście do plażowej pogody.
Kolejną sobotę spędziliśmy w wiktoriańskim skansenie Morwellham Quay, zjeżdżając do kopalni miedzi, przebierając się w wiktoriańskie stroje i w Tavistock, gdzie odwiedziliśmy pchli targ.

Nie można tu mówić tylko o uczeniu się języka, bo tak naprawdę jest to chłonięcie języka w tak przeróżnych sytuacjach, doświadczanie różnic kulturowych, poszerzanie horyzontów i gromadzenie umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach i nawiązywanie znajomości i przyjaźni.......

Popatrzcie na zdjęcia z naszego pobytu.




Wakacje 2011 z naszą szkołą. Londyn 2011.

Wyruszyliśmy pierwszego dnia wakacji do Londynu na 4 dni. Program naszej wyprawy został tak przygotowany, aby zrozumieć różnorodność tej aglomeracji.

Zaczęliśmy naszą wyprawę od St. Paul's Cathedral- przepięknego obiektu zaprojektowanego przez Sir Christophera Wrena po pożarze Londynu.
Przeszliśmy kładką dla pieszych Millenium Bridge pod galerię sztuki współczesnej Tate Modern i pobliski teatr szekspirowski The Globe, posłuchaliśmy ulicznego zespołu, a Szymon nawiązał z muzykami wyjątkowy kontakt- jak on to robi? Po czym przeszliśmy w miejsce, gdzie dociera niewielu turystów- do dzielnicy sądów, kancelarii adwokackich- Inns of Court kończąc dzień przy kościele Templariuszy Temple Church.

Drugi dzień w Londynie był bardzo długi, zaczęliśmy przyjemnym spacerem po Hyde Parku wzdłuż jeziorka Serpentine, wpadliśmy pod Pomnik Piotrusia Pana i zatrzymaliśmy się chwilę przy pomniku w formie kaskad na cześć tragicznie zmarłej księżnej Diany. Inny sposób na upamiętnianie niż u nas.
Po drugiej stronie Hyde Parku zaczyna się Albertopolis- dzielnica wybudowana przez księcia Alberta- męża królowej Wiktorii- muzea, instytucje kultury, ośrodki edukacyjne.
Zwiedziliśmy ogromne Natural History Museum i Science Museum i spacerkiem udaliśmy się do najsłynniejszego, ekskluzywnego domu towarowego Harrods, aby zachwycić się stoiskami z jedzeniem Food Halls i połechtać podniebienie zakupionymi w Harrod's Bakery ciastkami - lemon curd tarts - yummy! A Ola mówi, że nie zapomni smaku pikantnej bułeczki zakupionej w Harrodsie.
Potem przejechaliśmy metrem do Picadilly Circus ( kolejna korzyść z wycieczki to umiejętność podróżowania metrem ) i spacerkiem przeszliśmy do Trafalgar Square, żeby wejść do National Gallery i podziwiać kolekcję zgromadzonych tam obrazów.
Późnym popołudniem spacer po Leicester Square do China Town, tam posiłek u Chińczyka typu- All you can eat! Po czym Maja i Marysia przymierzyły wiele par okularów przeciwsłonecznych. I dalej spacer do Covent Garden, pełnego o tej porze ulicznych grajków i różnych performersów. To był bardzo intensywny dzień, wracamy do hotelu metrem. Niektórzy po krótkim odpoczynku wybrali się jeszcze na spacer do pobliskiego Holland Parku, aby porobić zdjęcia- Olku! niezła forma:)

Trzeci dzień - słoneczny poranek spędziliśmy karmiąc kaczki i pawie suszoną żurawiną w Holland Parku i podziwiając ogrody różane.
Dalej to wyprawa do Tower of London, obowiązkowe zdjęcie przy Tower Bridge i przejazd nowoczesną kolejką DLR sterowaną komputerowo, bez maszynisty przez zrewitalizowaną dzielnicę doków do Greenwich.
Odwiedzenie słynnego Greenwich Market ,gdzie Alina zakupiła Amy:) i oczywiście wizyta w Greenwich Royal Observatory z południkiem zerowym dzielącym na wschód i zachód i zdjęcie jedną nogą na jednej, drugą na drugiej półkuli:).
Drogę powrotną pod londyński Parlament odbyliśmy statkiem po Tamizie, oglądając Londyn z zupełnie innej perspektywy.
Dalej spacerkiem pod Houses of Parliament, Big Bena, Westminster Abbey i dalej parkiem St.James's pod pałac Buckingham, flaga powiewała, więc Królowa była w domku:).
Wieczorową porą zwiedzliliśmy jeszcze The British Museum, bo w piątki akurat jest late opening do nocy.
Agacie udało się zobaczyć wymarzoną kolekcję Dalekiego Wschodu. Muzeum zawsze robi wielkie wrażenie.

Ostatni dzień w Londynie - sobota.
Londyn żyje weekendowym życiem, warto to było zobaczyć.
Razem z tłumem turystów popłynęliśmy wręcz ulicami dzielnicy Notting Hill na stragany ulicznego bazaru Portobello Road Market. Podobna atmosfera, tylko to kilkanaście razy większy market, panuje na Camden Lock Market, tutaj można było naprawdę poczuć różnorodność kulturową i etniczną Londynu, roi się tam od sklepików, kafejek, barów ze specjałami różnych kuchni- zachwycamy się z dziewczynami obiadem z japońskiego baru.
Stąd z małymi problemami- bo w metrze w weekendy trwają naprawy i wyłączenia pewnych odcinków- docieramy do Baker Street i spacerem idziemy do Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud's- jednej z najbardziej obleganych atrakcji Londynu. To nie tylko spotkanie z woskowymi postaciami, które wyglądają jak żywe, ale też Chamber of Horrors- komnata różnych przerażających rzeczy i krótka historia Londynu przedstawiona podczas przejażdżki po Londynie różnych epok. Do tego film 4D, podczas którego czujemy powiew wiatru, rozpryskującą się wodę z fontanny, czujemy uderzenie w plecy, czy też jak trzęsie się ziemia, podczas stąpania potwora.
Powoli kończy się nasz pobyt w Londynie, odwiedzamy jeszcze Muzeum Sherlocka Holmes'a na Baker Street i sklep The Beatles i jedziemy kawałeczek metrem, żeby ziściły się londyńskie marzenia Agaty i Marysi- pod Abbey Road Studios, gdzie na ścianie z graffiti wpisujemy się i robimy zdjęcia na słynnym przejściu dla pieszych, gdzie zespół The Beatles zrobił słynne zdjęcie do okładki płyty Abbey Road w 1969r.

W Londynie nie można się nudzić, to pewne, ale codzienne życie w Londynie jest trudne, ze względu na olbrzymie odległości.

Przygotowując program naszej wyprawy chciałam pokazać różnorodność Londynu, dać wszystkim uczestnikom możliwość spełnienia marzeń dotyczących odwiedzenia poszczególnych miejsc i pozwolić uczestnikom naszej wycieczki doświadczyć poruszania się po Londynie, żeby kiedyś w przyszłości mogli sami się tam wybrać bez lęku.
Londyn to olbrzymia metropolia, nie da się go porównać z żadnym polskim miastem- teraz już Ci, którzy tam byli -wiedzą, czy chcieliby tam zamieszkać, czy nie, czy wybiorą się tam, aby skorzystać z wielu innych możliwości, które daje Londyn i znajomość angielskiego:).

Popatrzcie na zdjęcia z naszego pobytu.



Zapraszamy... oferta WAKACJE 2012 :)




Zapisy i informacje:   604 207 044   bozena.mischker@gmail.com